MOJE MARZENIE

Wczoraj, w samo południe miałem piękny sen.

Zgłosiły się do mnie dwie grupy interesów. Oczywiście interesów wszystkich  członków. Jedna bardzo dobrze zorganizowana i składająca się ze „starych wyg”. A druga patrząc na skład mająca wielki potencjał intelektualny – wszyscy ukończyli szkołę podstawowa. Ha! Obie grupy w pełni zaakceptowały mój „program wyborczy” utwierdzając mnie swoją żarliwością graniczącą z odique, że „racja jest po mojej stronie”.

Brakuje mi tylko akcesu trzeciej grupy z która zapoznałem się przed poprzednimi wyborami. Byłem już nawet umieszczony na jej liście poparcia, ale zostałem w ostatniej chwili zamieniony ( i słusznie)na osobę o wielkim sercu. Teraz to postepowanie doskonale zrozumiałem bowiem cecha akceptacji ułomności ludzkiej  jest ponad wszystkimi rozumami całego świata.

Oba zespoły pytały się mnie, prócz wyjaśnień zawartych w ww. programie też o inne sprawy. I tak pierwsze pytanie brzmiało: Jaki mam pomysł aby zwiększyć liczbę świadomych członków? Wg mnie sprawa jest bardzo prosta. Trzeba do tego powołać Tymczasową Komisję Świadomości (jedna literka inna a jak zmienia sens na właściwy) która to opracuje nowe podstawy programowe oparte na historii naszej społeczności a występując w naszej tv przedstawi jedyny, właściwy punkt widzenia. W tych programach będą występować starzy, doświadczeni działacze przypominając jak drzewiej mozolnie się pracowało  dla dobra…

Drugą metodą jest fabrykowanie sztucznych członków. Teraz jest to modne. Technika jest tak rozwinięta, że takiego członka idącego po ulicy nie rozpoznasz. Popatrzcie wokół. W spółdzielczości działanie to  nazywa się fabrykowaniem członków oczekujących. Oni to spełniając wole tych co ich stworzyli robią wiele dla organów a w między czasie czekają na swój orgazmn. Otrzymanie swojej..go d..omu.

Następne pytanie dotyczyło poruszania się mojego po osiedlach. Ostatnio. Stwierdziłem, że nic się nie pogorszyło bo chodzę. A ci  jeżdżą i parkują? No właśnie. Jeżdżą jak dawniej. No może trochę szybciej bo straż prezydencka czasami ich goni. A reszta po staremu. Jak powiedziałem, że mam pomysł skąd wziąć pieniądze na miejsca postojowe, i to tanim kosztem, to zaraz wszyscy chcieli wpisać mnie na listy bym tylko powiedział skąd wziąć te pieniądze? A ja powiem jak mnie wybiorą!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komisarz ds. świadomości

 

 

 

SENATOR STAROŃ: TYSIĄCE LUDZI TRACĄ PRAWA DO LOKALU

Lidia Staroń/Artur Szczepański/Reporter  
http://fakty.interia.pl/polska

Tysiące ludzi tracą prawa do lokalu mimo braku zobowiązań wobec spółdzielni – mówiła na konferencji w piątek senator niezależna Lidia Staroń. Poinformowała, że przygotowała w tej sprawie cztery projekty, które przekaże prezesowi PiS i szefowi klubu PiS.

Staroń przypomniała wyrok Trybunału Konstytucyjnego sprzed dwóch lat.

„TK przyznał mi rację, powiedział, że rzeczywiście przepisy, które pozwalają wykluczać ludzi ze spółdzielni, które pozwalają na to, żeby ludzi wyrzucać z mieszkań, chociaż za te mieszkania zapłacili i nie mają żadnych zobowiązań oraz przepisy, które pozwalają, żeby inni ludzie, którzy w tej spółdzielni nic nie mają, decydowali o jej najważniejszy sprawach, że te przepisy są niezgodne z konstytucją” – mówiła.

Podkreśliła, że w Polsce są tysiące ludzi, którzy tracą prawo do lokalu, choć nie mają żadnych zobowiązań wobec spółdzielni i zapłacili za swoje mieszkania. „Jak to się dzieje? Ludzie wykupili swoje mieszkania, ale mają lokatorskie prawo do lokalu, czyli w księdze wieczystej jest napisane, że spółdzielnia jest właścicielem” – powiedziała.

Dodała, że niektórzy lokatorzy pytający w spółdzielniach o dokumenty dotyczące własności lokalu są wykluczani z członkostwa w spółdzielni.

Projekt od roku leży w komisji

Staroń poinformowała, że dokładnie rok temu przygotowała projekt, który wykonywał orzeczenie TK sprzed dwóch lat. „Przez rok – jest to inicjatywa senacka, jest tam złożona cała duża poprawka – nie dzieje się nic” – mówiła. Według niej, projekt ten „od roku leży w komisji senackiej i nic się z nim nie dzieje, bo przewodniczący (komisji) mówi, że sali nie może znaleźć”.

„Dlaczego interesuje nas reprywatyzacja – i słusznie – ale dlaczego nie interesują nas te miliony ludzi, które nie mają praw?” – pytała.

Staroń poinformowała także, że przygotowane ma cztery projekty ustaw dotyczące problemów, o których mówiła. „Pierwszy projekt, który wykonuje orzeczenie TK – to jest nowelizacja. Drugi projekt, który reguluje sprawy gruntowe i jeszcze dwa – dwie nowe ustawy do wyboru: albo wersja taka, jak powiedział TK bardziej radykalna albo bardziej miękka, która mówi o podmiotowych prawach ludzi i zapobiegałby czemuś takiemu jak sprzedaż mieszkań z lokatorami” – mówiła senator.

Projekty trafią m.in. do prezesa PiS

Zapowiedziała, że w piątek skieruje te projekty do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego klubu PiS Ryszarda Terleckiego oraz parlamentarnego zespołu ds. prawa spółdzielczego. Dodała, że projekty wręczy również osobiście na posiedzeniu Sejmu i Senatu, które odbędą się w przyszłym tygodniu. Staroń zaznaczyła, że jeśli PiS nie zajmie się nimi, wówczas zostanie zorganizowania zbiórka podpisów pod projektem obywatelskim.

Senator Staroń towarzyszył na konferencji prasowej dziennikarz Filip Łobodziński, który powiedział, że temat „może wydawać się mało ‚sexy’”, ale dotyczy kilkunastu milionów Polaków.

„Dajcie nam politycy narzędzia, żebyśmy mogli walczyć, te projekty mają ten potencjał, dajcie nam prawo, które da nam narzędzie do tego, żebyśmy sami mogli wziąć sprawy w swoje ręce” – mówił. Na konferencji zaprezentowano również utwór rapowy w wykonaniu Łobodzińskiego, poruszający problemy spółdzielców.

W lutym 2015 r. TK rozpatrzył wniosek grupy posłów dot. uznania za niezgodne z konstytucją niektórych przepisów o spółdzielniach mieszkaniowych i Prawa spółdzielczego.

Co orzekł Trybunał?

Trybunał m.in. zobowiązał Sejm do nowelizacji i doprecyzowania przepisów dot. sytuacji właścicieli lokali w budynkach administrowanych przez spółdzielnie, którzy nie są członkami spółdzielni. TK uznał te przepisy za niekorzystne dla tej grupy lokatorów. Według TK właściciele spółdzielczych mieszkań, którzy nie są członkami spółdzielni, powinni mieć dużo większe prawo do informacji, w tym m.in. możliwość wglądu do dokumentów związanych z zarządzaniem ich budynkiem.

TK orzekł wtedy również m.in., że osoby, które nie mają prawa do lokalu w danej spółdzielni mieszkaniowej, nie mogą być jej członkami – chodziło o tzw. członków oczekujących, czyli takich, którzy nie mają prawa do lokalu, lecz mają wpływ na działalność spółdzielni i np. na ustalanie opłat dla tych, którzy prawo do lokalu mają.

We wniosku do TK grupa posłów, których reprezentowała Staroń (wówczas posłanka) zwracała uwagę m.in. na patologiczną sytuację, w której nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu – np. przez kupno na rynku wtórnym lub przez dziedziczenie – nie pociąga za sobą nabycia w niej członkostwa.

Wskazywali również, że prawo daje prezesom spółdzielni możliwość usuwania „niepokornych” spółdzielców – przez wykreślenie ich z listy członków, co wiąże się z utratą prawa do lokalu – nawet gdy członek nie ma żadnych długów wobec spółdzielni, a w przypadku spółdzielczego prawa własności utratą wpływu na zarządzanie swoją nieruchomością. Jak podkreślała wówczas grupa posłów, może to prowadzić do tego, że lokatorzy, którzy w całości pokryli koszty budowy swego mieszkania lub zrobili to ich poprzednicy prawni, za sprawą tzw. wykluczenia z członkostwa mogą utracić do niego wszelkie prawa, a nawet być eksmitowani.