Kwazi filozoficzne ćwiczenia w pisaniu.

Po rozpoznawczych manewrach już w oficjalnej potyczce zostało wybrane dowództwo sztabu generalnego. Do niego weszło trzech doświadczonych w bojach oficerów oraz równie doświadczony pracownik cywilny. Dobór oficerów też nie był przypadkowy. Przygotowanie materialne i mentalne oraz zabezpieczenie w razie zagrożenia.

 Przed tym zdarzeniem drogą przygotowanego wcześniej referendum przyjęto najważniejsze dla dalszej pracy rozwiązanie, a mianowicie zwiększono liczbę osób w samym dowództwie.

Pozostali członkowie sztabu otrzymają (wybiorą sobie?) w najbliższym czasie przydział do istotnych dla organów zadań.

       Ponieważ  dowódca już zapowiedział, że sztab będzie pracował wg nowych zasad, w ramach zasadniczej poprawy działalności armii, zadaję sobie pytanie o wzór, który zostanie przyjęty. Czy będzie – choć to mało prawdopodobne – wzór oparty na zasadach wojsk Władysława Jagiełły, czyli zasadach rycerskich? Jednak jest to raczej niemożliwe z uwagi na odległe czasy, w których przecież i polszczyzna była inna. Choć z tamtego okresu wziąłbym sposób komunikowania się. Nie było radia, telewizji a tym bardziej internetu. Choć papier był drogi i niewielu umiało czytać to bezpośredni przekaz słowny najlepiej docierał do ludu.

Aby dalej nie wchodzić w historię proponuję zastosować wzór z międzywojnia, a głównie okres po przewrocie majowym Józefa Piłsudskiego. Okres ten rządzony przez faktycznie dyktatora, z głównym hasłem sanacji państwa koresponduje z wymienioną wcześniej zasadą poprawy całości. Dodatkowo bardzo podoba mi się jego powiedzenie:” „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach — to klęska”. Mam nadzieję, że nie będą brane pod uwagę czasy powojenne. Te z lat tuż po wojnie jak i późniejsze. Ale licho nie śpi. A może dowództwo odniesie się do czasów obecnych i zastosuje zasady teraźniejszych układów.

      

„I to by było na tyle” – jak mawiał profesor mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski

Róbmy swoje . Pamięci Pana Wojciecha.

Wojciech Młynarski

RÓBMY SWOJE

Raz Noe wypił wina dzban

I rzekł do synów: Oto
Przecieki z samej Góry mam-
Chłopaki, idzie potop!

Widoki nasze marne są
I dola przesądzona,
Rozdzieram oto szatę swą-
Chłopaki, jest już po nas!

A jeden z synów- zresztą Cham-
Rzekł: Taką tacie radę dam:

Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje!
Póki jeszcze ciut się chce,
Skromniutko, ot, na własną miarkę
Zmajstrujmy coś, chociażby arkę! Tatusiu:
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Może to coś da- kto wie?

Raz króla spotkał Kolumb Krzyś,
A król mu rzekł: Kolumbie,
Pruj do lekarza jeszcze dziś,
Nim legniesz w katakumbie!

Nieciekaw jestem, co kto truć
Na twoim chce pogrzebie,
Palenie rzuć, pływanie rzuć
I zacznij dbać o siebie!

A Kolumb skłonił się jak paź,
Po cichu tak pomyślał zaś:

Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje,
póki jeszcze ciut się chce!
I zamiast minę mieć ponurą,
Skromniutko, ot, z Ameryk którą- odkryjmy…
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Może to coś da- kto wie?

Napotkał Nobla kumpel raz
I tak mu rzekł: Alfredzie,
Powiedzieć to najwyższy czas,
Że marnie ci się wiedzie!

Choć do doświadczeń wciąż cię gna,
Choć starasz się od świtu,
Ty prochu nie wymyślisz, a
Tym bardziej dynamitu!

A Nobel spłonił się jak rak,
Po cichu zaś pomyślał- jak?

Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje,
póki jeszcze ciut się chce!

W myśleniu sens, w działaniu racja,
Próbujmy więc, a nuż fundacja- wystrzeli?
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Może to coś da- kto wie?

Ukształtowała nam się raz
Opinia, mówiąc: Kurczę,
Rozsądku krzyny nie ma w was,
Inteligenty twórcze!

Na łeb wam wali się ten kram,
Aż sypią się zeń drzazgi,
O skórze myśleć czas, a wam?
Wam w głowie wciąż drobiazgi!

Opinia sroga to, że hej,
Odpowiadając przeto jej:

Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje!
Bo jeżeli ciut się chce,

Drobiazgów parę się uchowa:
Kultura, sztuka, wolność słowa- Kochani,
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Może to coś da- kto wie?

Rodacy!
Róbmy swoje!
A Ty, Widzu, brawo bij!
Róbmy swoje!
A Ty zdrowie nasze pij!
Niejedną jeszcze paranoję
Przetrzymać przyjdzie- robiąc swoje! Kochani,
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Żeby było na co wyjść!

Suplement:

Minęły lata, proszę Pań,
I chmurzy lico moje,
Że dziś wczorajszy byle drań
Też śpiewa „Róbmy swoje!”.

I w mądrych ludziach przygasł duch,
Choć ciągle im tłumaczę,
Że gdy to samo śpiewa dwóch,
To nie to samo znaczy!

Inteligencie, wstydź się waść!
Nie pozwól sobie śpiewki kraść!

Róbmy swoje!
Kładźmy zbroje pełne wgięć!
Róbmy swoje!
Wróćmy słowom sens i chęć!
Twarz wróćmy słowu- bo bez twarzy
Największe słowo nic nie waży! Rodacy!
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Na tym dziś się skupmy
I z uporem róbmy swoje’95!

Teraz to:

I z uporem róbmy swoje – 2017!

 jhb

 

 

Pytania i wątpliwości

Jesteśmy już po. Nie ma jeszcze podpisanych dokumentów, ale są wspomnienia. Dla jednych dobre dla drugich trochę gorsze.

Jeżeli wziąć pod uwagę osobiste oczekiwania niektórych to Ci z wynikami trochę gorszymi będą musieli sobie przez jakiś czas odpocząć. Jeżeli spojrzymy trochę szerzej na oczekiwania członków – też nie jest za dobrze. Ale… jednak do Organów weszło kilka nowych osób. Może odświeżą atmosferę. Nie wiem jednak, w jakim są wieku. Jeżeli w moim lub trochę młodsi to gorzej. Do zmiany „ducha” naszej Spółdzielni potrzeba świeżej krwi. Naprawdę świeżej. Lub takich starych rewolucjonistów jak ja :evil: (przepraszam za ten osobisty wtręt).

Od teraz zamierzam zmienić tytuł bloga dodając w tytule te dwa słowa: „Pytania.. wątpliwości”. Oczywiście mam nadzieję, że i treści będą odpowiadały tytułowi.

Organizację Walnego od strony technicznej trzeba ocenić negatywnie z powodu kilku „drobiazgów”. Wg mnie istotnych drobiazgów.

  1. Wejście do budynku było w kilku miejscach nieoświetlone. I to przy schodach. Ludzie starsi lub niedowidzący mogli tam doznać kontuzji. Sprawę zgłosiłem Prezesowi a ten przekazał ją komuś innemu. I co…”dupa blada”. Jak było dnia pierwszego, tak i ostatniego.
  2. Oświetlenie sali było niewystarczające i bardzo źle ustawione. Wyświetlone na ekranie teksty były z dalszej odległości nie do końca czytelne. A wystarczyłoby część sali przy ekranie przyciemnić a pozostałą rozjaśnić.
  3. Akustyka lub inaczej nagłośnienie sali wołało o pomstę do nieba. Wykorzystanie głośników czołowych stosuje się w takiej sali tylko do koncertów, gdy moc dźwięku jest wyrazem artystycznym. Np. rock and roll lub heavy metal. Wtedy odpowiednio ustawione o dużej mocy głośniki dają efekt przestrzenny oraz mocą tego dźwięku wywołują pożądane emocje. Na sali gimnastycznej w sytuacji, gdy istotą przekazu jest mówione słowo stosuje się wiele rozproszonych głośników o małej mocy. Podobne głośniki były zawieszone na sali, ale dźwięki z nich do nas nie docierały. Oddzielną sprawą jest liczba, rodzaj i usytuowanie mikrofonów. Na stołach prezydialnych ustawiono chyba wszystkie mikrofony przeniesione z naszej sali konferencyjnej. Po co ich było tyle. Ponadto były one, z uwagi na stojące na stołach butelki z wodą, niesłyszalne przez odbiornik. Wiele razy butelki były przestawiane, aby sygnał z danego mikrofonu mógł być odebrany i przekazany do wzmacniacza. I na koniec o mikrofonie przeznaczonym dla nas, czyli NAJWAŻNIEJSZYCH OSÓB NA TEJ SALI! Jeden mikrofon o parametrach raczej mikrofonu studyjnego, czyli takiego, który wychwytuje dźwięki z małej odległości, umieszczony na niepraktycznym (dla niespecjalistów) stojaku, w miejscy gdzie nie powinien stać. Zabierający głos z sali nie wiedział jak stanąć. Tyłkiem do prezydium czy dupą do sali a do tego, aby być słyszalnym trzeba było dopasować wysokość stojaka do wysokości swoich ust. Nie wszyscy z nas to umieją, bo nie muszą umieć. Wystarczyłoby zastosować mikrofon, który łapie dźwięki z większej przestrzeni i było by po sprawie. Raz ustawiony mikrofon ( a do tego w odpowiednim miejscu) służyłby wszystkim po kolei! A naszą, bardzo ważną część ciała, oglądałaby ściana.
  4. Jak Państwo widzieli osoba sterująca wyświetlanym tekstem na ekranie miała sporo kłopotu z szybkim znalezieniem właściwego, potrzebnego w danej chwili fragmentu. Częste szukanie jednak powoduje, że czas zebrania się wydłuża. A ludzie są coraz bardziej zmęczeni. O szczegółach pisać nie będę. Rozwiązania tego problemu istnieją i trzeba je następnym razem zastosować.

Pytania:

  1. Co, lub kto jest przyczyną takiego nonszalanckiego – lub mocniej – dyletanckiego podejścia do sprawy?
  2. Czy to jest totalne niezrozumienie, czym jest Walne Zgromadzenie dla Członków Spółdzielni?  Ja twierdzę, że – Walne Zgromadzenie powinno być świętem dla Spółdzielni i powinno być zorganizowane na najwyższym możliwym poziomie.
  3. Kto nie rozumie, że UCZESTNICY WALNEGO ZGROMADZENIA SĄ NAJWAŻNIEJSZYMI LUDŹMI W TYM CZASIE I TYM MIEJSCU?
  4. Czy IM nie należy się szacunek?
  5. A może to nonszalanctwo/dyletanctwo wynika z innych powodów. Może chodzi tu o zmęczenie uczestników, aby „zaklepać” swoje sprawy. I już!

Sądzę, że wszystko rozbija się o pytanie:, Kto jest właścicielem tej Spółdzielni?

Członkowie Spółdzielni czy administracja i działacze?

Myślę, że upodmiotowienie Członków Spółdzielni powinno być zadaniem, dla dopiero,co rozpoczynającą  kadencję, Organów.

 

O sprawach merytorycznych Walnego Zgromadzenia postaram się napisać dopiero po zgromadzeniu potrzebnych materiałów.