MAMY PROBLEM !

W piątek na klatce schodowej zawisły dwa ogłoszenia. Jedno dotyczące przeglądów gazowych a drugie kanalizacji odpowietrzającej. Jak powszechnie wiadomo takie przeglądy w tym roku już się odbyły (przynajmniej w większości mieszkań).

Pytanie podstawowe:

DLACZEGO MAMY PŁACIĆ ZA TO SAMO W TYM ROKU DRUGI RAZ?

Już  Rada Osiedla  nr 1 podjęła w tej sprawie 16 listopada odpowiednią Uchwałę!

Najbardziej bulwersujący jest punkt 3. tej Uchwały który brzmi:

   „Żądamy unieważnienia umów 494/TT/84/2017, 497/TT/87/2017,498/TT/88/2017, zawartych z rażącym naruszeniem obowiązujących w SM „Górczewska” uregulowań prawnych. Ewentualne konsekwencje finansowe unieważnienia w/w umów winni ponieść członkowie tzw. Komisji przetargowej, których podpisy widnieją pod protokołem z przeprowadzonego przetargu”.

Ja proponuję ww. umowy aneksem przenieść do wykonania w 1. kwartale roku 2018. Firmy, które tego aneksu nie chciałyby  podpisać  wykluczyć z listy, z którymi Spółdzielnia ew. by współpracowała w przyszłości a konsekwencjami finansowymi dla Spółdzielni ze strony tych firm obciążyć jak to napisano w wyżej zacytowanym p.3.

 Oczywiście sprawa jest pilna, gdyż termin kontroli w naszym budynku jest ustalony na 1 grudnia tegoż roku.

 Co do „rażących naruszeń prawa” osób podpisujących umowy to jest sprawa, którą winni się zająć specjaliści!

 

DEFINICJA SZCZĘŚCIA

Najpopularniejszą polską teorią dotyczącą tego zagadnienia jest cebulowa teoria szczęścia Janusza Czapińskiego. 

(Janusz Czapiński - polski psycholog społecznydoktor habilitowany nauk humanistycznychnauczyciel akademicki i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego.)

…..Opierając się między innymi na cebulowej teorii szczęścia, Czapiński wraz z zespołem badali indywidualną jakość życia Polaków. Wyniki Diagnozy Społecznej 2009 pokazują, że dobrostan psychiczny Polaków wzrósł znacząco w minionych latach. Swoje życie jako co najmniej udane deklaruje prawie 43% badanych, a 76% uznaje siebie za osoby szczęśliwe. Poprawia się również zadowolenie z niemal wszystkich aspektów życia. Wyjątek stanowi satysfakcja ze stosunków z najbliższymi w rodzinie i z miejscowości zamieszkania, która od początku prowadzenia Diagnozy, czyli 1991 roku jest bardzo wysoka. Najbardziej w stosunku do poprzednich lat wzrosło zadowolenie ze stanu własnego zdrowia, z życia seksualnego, ze stanu bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania, ze sposobu spędzania wolnego czasu, z perspektyw na przyszłość oraz z własnych osiągnięć życiowych….

….Podsumowując wyniki wszystkich cytowanych badań można stwierdzić, że osoby szczęśliwe to te, którym się dobrze wiedzie, ale to szczęśliwym wiedzie się lepiej: lepiej układają się im relacje z innymi ludźmi, są zdrowsi, zazwyczaj dłużej żyją, więcej zarabiają i z sukcesem realizują się zawodowo na rynku pracy. Jak napisał Czapiński … „Szczęśliwym nie tylko chce się bardziej, ale także więcej mogą, ponieważ szerzej patrzą, mądrzej myślą i mają lepszy kontakt ze swoim ciałem” ….

(Z portalu Psychologia-Społeczna.pl.  29 sierpnia 2010 napisała Agnieszka Bożek)

Inną definicję szczęścia dał zwykły Człowiek, aczkolwiek teoretyk i twórca. Władysław Sikora – …autor tekstów, reżyser…  


„Szczęście to radosne uczucie, że się jest na dobrej drodze do tego, czego się pragnie naprawdę.”

Jednak ciekawsze są  jego tezy, kiedy ludzie nie są szczęśliwi.

A są …

1. „…Przede wszystkim z nieświadomości własnych pragnień – bo nie chce im się (lub nie potrafią) poszukać i bezmyślnie dążą do tego, co wszyscy dookoła.

2.   Z uległości – gdy rezygnują ze swoich pragnień na rzecz tego, czego oczekuje od nich ktoś inny.

3. - Przez utratę proporcji – gdy dążąc do celu, zapominają o nim – poświęcając się rzeczom, które miały być tylko środkiem do osiągnięcia celu.
4.  Z frustracji – gdy tak ich denerwują wszelkie przeszkody, że porzucają swoje pragnienia.
5.  Z braku wiary – gdy wątpią, że osiągną to czego pragną. I świadomie rezygnują…. „

(Ze strony:
http://www.sikora.art.pl

Ja nie zgadzam się z pierwszą tezą, że ludzie są nieszczęśliwi w swojej nieświadomości. Twierdzę, że właśnie nieświadomość dopiero pozwala osiągnąć stan nirwany. I bardzo cenię takich, co pozwalają nam żyć w tej nieświadomości a wręcz budują naszą rzeczywistość abyśmy byli nieświadomi. Tego nawet im zazdroszczę, bo to jest wielka sztuka i trzeba mieć wielki talent nie mówiąc już o odpowiednim przygotowaniu.

Ludzie, którzy chcą i dają ludziom szczęście przez tworzenie odpowiedniej rzeczywistości bycia w nieświadomości nie widać, Chyba, że spojrzymy na życie naszego społeczeństwa szeroko. Od jednej granicy do drugiej). Gorzej jest, gdy będziemy ich szukać w kwartale czterech ulic. Jednak udało się. Są tacy i to, nikt by się nie spodziewał, nasi sąsiedzi. Bo czyż nie jest dawanie szczęścia sąsiadom tworzeniem ich nieświadomości. .” Przyjęto ustalenie, że umowa….. zostanie udostępniona dopiero po jej podpisaniu.”.. Czyż nie jest to wspaniałe? Po co wszyscy mają martwić się jakimiś budowami. Zadawać sobie pytania skąd brać na to fundusze a potem je rozliczać. My to za Was zrobimy. Nie lękajcie się. Po co za dużo wiedzieć. Bądźcie nieświadomi a przez to szczęśliwi.

A na koniec wiadomość jeszcze wspanialsza! Osiemdziesiąt procent ludzi, którzy zaczęli nas uszczęśliwiać przez wprowadzanie w stan błogości (nie mylić ze stanem śpiączki farmakologicznej) stworzyli zespół, którego celem jest zbudowanie świetlanej przyszłości naszej społeczności. I jestem głęboko przekonany, że wiedzą, jak to zrobić. Tak samo, jak wiedzieli jaką drogą dojść do dnia dzisiejszego.

 

 

 

Olbrzymie opłaty za ogrzewanie. „Mama całą zimę marznie przy zakręconych kaloryferach”

metrowarszawa.pl          09.11.2017 15:37

Warszawskie Bródno (Kuba Atys / Agencja Gazeta)

 

 „Mama całą zimę marznie przy zakręconych kaloryferach, a i tak dostaje niedopłatę w wysokości kilkuset zł”

 Wysokie rachunki za ogrzewanie na Bródnie to problem wielu mieszkańców Bródna. Otrzymaliśmy listy zrozpaczonych czytelników, którzy nie wiedzą, co mają robić z horrendalnymi niedopłatami.

O sprawie pani Ani, która musi płacić 1000 złotych rocznie spółdzielni z Bródna za ogrzewanie pisaliśmy pod koniec października. Dostaliśmy w tej sprawie wiele listów od czytelników, którzy mają podobny problem. I rozkładają ręce.

Podzielniki czy nieracjonalne korzystanie z ogrzewania?

Napisaliśmy do Spółdzielni SM po tekście, jaki ukazał się w portalu tustolica.pl. Cytowana tam pani Ania twierdziła, że co roku musi płacić 1000 zł niedopłaty za ogrzewanie, mimo że ma zainstalowane podzielniki, nie korzysta też z ogrzewania w sposób „nieracjonalny i maksymalny” (to dwa główne powody wysokich kosztów ogrzewania, według cytowanej w tym samym tekście Barbary Estkowskiej, wiceprezes ds. technicznych Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”).

„Czy takie opłaty są czymś normalnym? Inni mieszkańcy również skarżą się na ich wysokość. Jak wielu lokatorów musi płacić takie kwoty? Czy spółdzielnia ma już z tego tytułu – jak pisze nasza rozmówczyni – sprawę w sądzie?” – spytaliśmy.

Mieszkańcy „poza kontrolą”

SM „Bródno” twierdzi, że „dopłaty powyżej 1000 zł określane w wyniku rozliczeń indywidualnych kosztów ogrzewania nie są częste (stanowią kilka procent ogółu lokali)”. Z czego wynikają? Tu pada dokładnie to samo wytłumaczenie, jakie otrzymał serwis tustolica.pl: z braku zainstalowanych podzielników lub z korzystania z ogrzewania „w sposób maksymalny i nieracjonalny”.

Jeżeli lokal nie ma podzielników, wtedy „koszty ogrzewania lokalu wylicza się na poziomie średniej z trzech lokali o najwyższym zużyciu ciepła na jednostkę powierzchni w budynku (…) proporcjonalnie do powierzchni lokalu”. A to dlatego, że mieszkańcy są „poza kontrolą takiego zużycia”.

Poniżej cała odpowiedź, jaką otrzymaliśmy od spółdzielni:

Pismo od SM Bródno SM Bródno

To wytłumaczenie nijak trafia do mieszkańców Bródna. Pani Beata pisze nam:

Moja mama mieszka na ul. Krasnobrodzkiej od ponad 25 lat w narożnym mieszkaniu na 10. piętrze. Ma w mieszkaniu założone podzielniki na kaloryferach i ze względu na wysokie dopłaty, a wiadomo jaką ma emeryturę, siedzi przy zakręconych kaloryferach przez całą zimę, marznie, a po kolejnym okresie dostaje następne wyrównanie opiewające na kilkaset złotych i tak już od kilku ładnych lat. Na nic zdają się skargi i prośby o wyjaśnienia od spółdzielni – żali się

Wieloletnia walka ze spółdzielnią

Pani Małgorzata zaznacza natomiast, że jej ojciec zajmuje 46-metrowe mieszkanienależące do zasobów SM „Bródno”

W bloku spółdzielnia przeprowadziła wiele lat temu termomodernizację (docieplenie styropianem i wymiana okien na plastikowe) budynku i zainstalowała na kaloryferach podzielniki. W mieszkaniu mojego ojca są zainstalowane dwa podzielniki w pokojach. Jeden jest na stałe wyłączony, a działa jedynie drugi. Jego wskazania generowały łączne koszty ogrzewania np. za rok 2013/2014 – 1810,23 (dopłata w wysokości ponad 600 zł), za 2014/2015 – 2197,54 (dopłata ponad 900 zł), za 2015/2016 – 3024,91 (dopłata 1800 zł).

Jak wyjaśnia, od kilku lat walczy ze SM „Bródno” o wyjaśnienie, skąd tak wysokie rachunki. – Spółdzielnia ze swojej strony nie zrobiła nic, aby sprawdzić dlaczego są tak wysokie koszty w mieszkaniu mojego ojca. Każdorazowo odsyła reklamację do firmy „Ista”, która montuje i odczytuje wskazania podzielników – dodaje.

Jak dodaje, ”Ista” z kolei za każdym razem stwierdza, że podzielniki działają prawidłowo i wyliczenie kosztów jest również prawidłowe (przecież to tylko wzór matematyczny), więc nie ma podstaw do jakichkolwiek roszczeń ze strony lokatora.

SM za każdym razem próbuje udowodnić, że ojciec nieoszczędnie korzysta z kaloryferów – żali się pani Małgorzata.  - Jej zdaniem ojciec powinien przez cały dzień siedzieć w pomieszczeniach z wyłączonymi całkowicie kaloryferami – pisze.

Zasięgała nawet porady w Zrzeszeniu Audytorów Energetycznych oraz w Fundacji Poszanowania Energii. – Pracownicy obydwu firm stwierdzili jednoznacznie, że rachunki są za wysokie. Podpowiadali, jakie przepisy doczytać i co napisać do spółdzielni. Niestety firmy te spełniają tylko rolę doradczą, nie wydają opinii, które mogłyby wpłynąć na decyzję SM „Bródno” – pisze.

Znaczne ubytki ciepła w mieszkaniu

Jak dodaje, rodzina wykonała również na własny koszt termowizję, która wykazała, że w mieszkaniu mężczyzny są znaczne ubytki ciepła wynikające ze źle wykonanego docieplenia oraz nieprawidłowo wykonanej wymiany okien.

Odpowiedź SM za każdym razem jest bezczelna i brakuje z jej strony zainteresowania sprawą. Moim zdaniem, sam system naliczania kosztów za pomocą podzielników jest głęboko niesprawiedliwy, gdyż wymusza oszczędzanie energii poprzez zakręcanie kaloryferów na wiele godzin nieobecności np. w czasie pracy lub delegacji. Wówczas większą liczbę zużytych jednostek nalicza się tym lokatorom, którzy mają włączone kaloryfery – pisze pani Małgorzata.

I tu pojawia się problem, ponieważ jej ojciec nie chodzi do pracy. – Trudno więc, żeby siedział w wyziębionym mieszkaniu przez cały dzień. Dysponuję obszerną korespondencją ze spółdzielnią, informowałam o sprawie także radę nadzorczą, niestety nigdy nie dostałam od niej żadnej odpowiedzi - pisze i dodaje: Pozostało mi tylko jedno – wejście na drogę sądową. Ale powstrzymuję się przed tym krokiem z uwagi na wiek mojego ojca (85 lat). Mógłby nie doczekać wyroku – żali się.

- Nie wiem, co mogę jeszcze zrobić, aby mój ojciec nie marzł we własnym mieszkaniu i nie płacił rachunków, które przewyższają koszt ogrzewania 150-metrowego domu – podsumowuje.

„Skargi czytelniczki należy odesłać do reklamy Tyma”

Pojawiła się jednak także opinia kobiety, która bierze w obronę spółdzielnię.

Szanowni państwo, mieszkam na Bródnie od ponad 40 lat. Od kiedy wprowadzono liczniki, co roku mam nadpłatę (kiedyś była większa, ale wraz ze wzrostem kosztów wszystkiego, jest trochę mniejsza). Raz zdarzyło się, że miałam niedopłatę dwudziestu kilku złotych. Wtedy kilkakrotnie otwierałam okna, zapominając zakręcić kaloryfer. Skargi czytelniczki należy odesłać do reklamy Tyma w TV jak używać ogrzewania

- pisze stała czytelniczka.